środa, 11 kwietnia 2012

Walka z Rakiem





 Zasłał do nas: Karol Krol

Tani i Skuteczny Sposób na Raka.


Proponuję wyciąć i zachować ten tekst. Wkrótce może  być
zakazany.
W USA te wiadomości już zostały ocenzurowane. Tam rząd
zamknął  stronę w internecie dr. Ashkara, a jego samego
osądzono i
skazano bo pokazał jak łatwo i tanio można wyleczyć raka

W domu Georga Ashkara  pojawili się agenci FBI.
Aresztowali go pod zarzutem leczenia bez uprawnień.
Wytoczono mu proces.
Na świadków wezwano innych uleczonych.
– Był pan chory na raka? – zapytał świadka sędzia.
– Tak wysoki sądzie.
– Czy teraz jest pan zdrowy?
– Tak wysoki sądzie.
– Czy stosował pan metodę obecnego tu Georga Ashkara?
– Tak wysoki sądzie.
Drugi świadek udzielił dokładnie takich samych odpowiedzi.
W rezultacie ława przysięgłych uznała, że Georg Ashkar ich
wyleczył. Nie pomogły tłumaczenia, że z medycznego punktu
widzenia chory miał umrzeć, a żyje, że dr Ashkar nie
diagnozował, nie dotykał pacjenta, ani że ziarno ciecierzycy,
które zalecał nie jest lekarstwem.

Sąd niczym bezduszny robot potraktował dr. Ashkara
paragrafami – leczył bez uprawnień. George Ashkar jest
doktorem fizyki, nie medycyny, więc skazano go na 5
lat więzienia w zawieszeniu i dodatkowo na  5 tysięcy
dolarów grzywny.

Oto mamy sytuację, gdzie ktoś twierdzi, że znalazł
oczekiwane przez ludzkość skuteczne w 100 proc.
lekarstwo na raka, ma świadków i dowody w postaci
mnóstwa listów dziękczynnych.

Próbuje, nie oczekując żadnego wynagrodzenia,
zainteresować świat medyczny swoim odkryciem.
Dobija się do wielu instytutów i lekarzy niby walczących z
rakiem. I co? System się wścieka, bo zagrożone jest jego
status quo. Przecież w razie rozwiązania problemu raka
bo gigantyczne pieniądze na badania  nagle się skończą.
Zamiast nagrody więc jest proces, który skazuje Ashkara
niczym przestępcę.

W tym czasie w samym tylko USA
umiera z powodu raka aż 1500 osób dziennie.

Przypomnijmy sobie, że 2000 lat temu skuteczne
leczenie Jezusa  również doprowadzało do wściekłości
ówczesnych kapłanów.  Wtedy też nie ważne było
wyleczenie tylko to, że leczył o złej porze, bo w szabat.
Jak widać mechanizm działania systemu wtedy i dziś
jest bardzo podobny. Przypomina się jeszcze
profesor Wilczur, albo z ostatnich miesięcy –
doktor Lenart ze szpitala w Kolbuszowej, który
pijawkami uratował nogę pacjenta ale naraził
się na ostre szykany dyrekcji szpitala.

George nie poddał się Dobrze wiedział, że
jego metoda jest w 100 proc. skuteczna.

Nazwał ją metodą NIA (Neutral Infection
Absorption Method). Według jego danych do
dzisiaj wyzdrowiało  około 1000 osób stosujących
tę metodę.

W samej Kaliforni uratował 40 ludzi. Dr Ashkar
przyznaje, że
8 z nich zmarło, ale były to wyłącznie osoby
bardzo zamożne,
które stać było na najdroższe amerykańskie
szpitale i tam
kontynuowały leczenie. Wszyscy biedniejsi,
 których nie było
stać na nowoczesną terapię, przeżyli. Oprócz raka
metoda
NIA uzdrowiła również przypadki reumatyzmu,
artretyzmu, astmy,
choroby układu immunologicznego a także
AIDS. Skoro dr.
Ashkarowi zabroniono polecać tej metody,
wymyślił inny sposób,
by pokazać światu jej skuteczność.

To niesamowite, ale sam zapragnął dostać
raka, by móc publicznie
pokazać, że metoda jest dobra.
Wyobraźcie sobie państwo kogoś, kto
bardzo chce dostać raka?

I stało się tak, jak chciał. 6 lat temu, w wieku
72 lat, dr George
Ashkar znalazł się w szpitalu z powodu dziwnych
bóli z lewej strony
ciała.

W ciągu tygodnia schudł 25 kg.  Lekarze otworzyli
mu brzuch i
zdiagnozowali ciężki przypadek raka trzustki.
Diagnozę  przekazali
jego żonie. Powiedzieli, żeby szykowała się
do pogrzebu.
"George oni powiedzieli, że masz raka trzustki
i wkrótce umrzesz!
A my przecież nie mamy pieniędzy na pogrzeb!"
– powiedziała jego
żona. "Skoro nie mamy pieniędzy, to nie
będzie pogrzebu ...bo
nie umrę'. Po czym, ku zdziwieniu lekarzy
na własną  prośbę
wypisał się ze szpitala i zastosował swoją metodę.
Po 2 miesiącach
wyzdrowiał i żyje do dziś. Nie widząc żadnego
zainteresowania
medyków sam napisał o tym książkę. Niestety,
nie wolno mu jej
było wydać w USA, więc potajemnie wydrukował
w  Armenii i
przeszmuglował do USA.

Spotkanie z Georgem
Byłbym bardzo  zdziwiony gdyby ktoś mi powiedział,
że 78–letni
George przyjedzie do Polski. Jeszcze bardziej
zdziwiłbym się, gdyby
ktoś zapowiedział, że  podczas
jego pobytu w naszym kraju spotkam go
przypadkowo. A jednak!
6 maja wpadliśmy na siebie  w hoteliku w Kowarach,
gdzie zajrzałem
na chwilę podczas urlopu w Karkonoszach. Miałem
zaszczyt poznać
osobiście  tego niezwykle ciepłego i sympatycznego
staruszka.

Spędziłem z nim kilka godzin. Pomijając dowody i
wiedzę, gdzieś w
duszy  poczułem, że facet ma dużo racji, że trzeba
o tym napisać.
Z radością przyjął moją propozycję wydania jego
książki w Polsce.
Zresztą podczas jego pobytu w naszym kraju
wszędzie budził
zainteresowanie. 

Oto jego metoda:
Kiedy George miał 5 lat z powodu raka zmarł
jego wujek.
Właśnie wtedy przysiągł sobie, że kiedyś odkryje
lekarstwo na raka.
Odkrycia dokonał stosunkowo szybko, bo już w
wieku 12 lat. Wtedy
jego domowym obowiązkiem było przygotowywanie
jogurtu dla całej rodziny.
Tego dnia grał akurat w piłkę, gdy mama jak zwykle
zawołała go do
zrobienia jogurtu. Proces polegał na zagotowaniu mleka,
ostudzeniu go
i dodaniu odpowiedniej porcji zaczynu. Chcąc jak
najszybciej wrócić do gry
zwiększył płomień pod garnkiem. Udało mu się
przyśpieszyć gotowanie ale
mleko przypaliło się. Pomimo tego, dokończył
produkcję.
Następnego dnia zaczerpnął łyżeczkę z wierzchu i
ze zdziwieniem
zauważył, że jogurt nie wykazuje żadnych oznak
przypalonego mleka.
Jednak gdy pobrał próbkę z  dna garnka, gdzie
ciecz była bardziej
wodnista, wyraźnie poczuł spaleniznę. Zjawisko
wykorzystał gdy jego
matka zachorowała na reumatyzm. Jeździła do
najlepszych lekarzy, ale
nikt nie potrafił jej pomóc. – Coś złego jest we
krwi, a my nie wiemy
jak się togo pozbyć – twierdzili lekarze i radzili
przebywać w suchym
i ciepłym klimacie.

George opowiedział mamie o swoim doświadczeniu
z jogurtem i
zasugerował, że z krwią może być podobnie –
trucizny mogą się
zbierać w bardziej wodnistym składniku krwi,
choćby takiej wodzie,
jaka powstaje w bąblu po oparzeniu. Mama
uśmiechnęła się i natychmiast
tlącym się  papierosem przypaliła sobie nogę.

Potem z powstałego bąbla
upuściła płyn. Poczuła się lepiej, więc powtórzyła
eksperyment. Ponieważ
szpetnych przypaleń zaczęło przybywać, George
wymyślił sposób, aby
nie robić codziennie nowej rany, tylko wysączać
ciecz ze starej.

Po kilku
próbach doszedł do wniosku, że najlepiej do tego
nadaje się ziarno ciecierzycy.

W żywej ranie umieszczał ziarno cieciorki  i
bandażował nogę.
Po 12 godzinach, kiedy ziarno nasiąknęło,
wymieniał je na nowe.
Po pewnym czasie stosowania tej metody
mama odzyskała zdrowie i
co ważne, do  końca życia nigdy więcej
nie odczuwała  problemów
z reumatyzmem.

Po latach badań i studiów George udoskonalił
swoją metodę. Wybiera
miejsce na nodze powyżej łydki ale poniżej
kolana, tak by nie było na
żyle ani na kości.

Goli to miejsce z włosów i odkaża. Do wywołania
sztucznego bąbla nie
stosuje już rozżarzonego papierosa – ale
zmiażdżony czosnek, który
przykłada w małym pierścieniu.  Po 6 godzinach
 od kontaktu z czosnkiem
pojawia się bąbel na skórze. Następnie George
 odkaża powierzchnię wokół
bąbla i wycina z ze środka   martwą już skórę.

Potem na gołej ranie
umieszcza jedno zwykłe ziarno ciecierzycy. Takie
jakie można kupić w sklepie.
Ranę przykrywa chusteczką higieniczną z otworkiem,
na który przykłada
liść kapusty. Kapusta ma za zadanie utrzymać wilgoć
aby rana nie wysychała.

Całość opasa bandażem elastycznym i zostawia  na
12 godzin po czym wymienia ziarno z opatrunkiem
oraz liściem kapusty na nowe. Ziarno cieciorki chłonie
płyny sączące się z rany.

Po 2 miesiącach  takich zabiegów krew oczyszcza się.
Potem dopiero
zaczyna oczyszczać się reszta organizmu. Specyficzne
toksyny, które George nazywa cancerogenami mogą
gromadzić się w różnych tkankach.
– Teraz organizm znajduję „otwartą furtkę” i korzysta
z okazji by się ich
 pozbyć. Pełne oczyszczenie organizmu i tym samym
wyleczenie z
przyczyny raka następuje po 6 miesiącach.
Czasami jednak wymaga to
nawet 12 a nawet 18 miesięcy, o ile pacjent
otrzymywał chemoterapię.

Wskaźnikiem końca jest wyciek czystej wody
przez około 3 tygodni oraz
dobre samopoczucie – twierdzi dr Ashkar. Dokładny
opis i teorię tej metody
pokazał  na filmie, który można jeszcze zobaczyć
w internecie (nie wiadomo
jak długo) narzucając w Google hasło „metoda NIA”.

Jeden ze znajomych lekarzy po zapoznaniu się z
metodą NIA stwierdził
delikatnie, że wiedza medyczna jest inna. Drugi
lekarz  postanowił po
prostu ją sprawdzić i prowadzi w ten sposób 4 pacjentów.

Cóż, wiedza i mądrość to są dwie różne sprawy.
Wiedza pochodzi
jedynie z materii, a mądrość od Boga.

Wiedza analizuje i dzieli na kawałeczki, a mądrość łączy
wszystko w całość.

Arkadiusz Woźniak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój komentarz. To bardzo ożywia każdy blog i pomaga również w jego redagowaniu.